środa, 22 lutego 2017

Czy zerwanie łańcuchów rozwiązuje sprawę?

Czy ustawa wprowadzająca całkowity zakaz trzymania psów na łańcuchu ma sens? Czy przeniesienie psa z łańcucha do kojca poprawia jakość jego życia? Czy człowiek, który przez lata spokojnie patrzy na przykutego łańcuchem do budy psa zmieni swój stosunek do zwierzaka po przeniesieniu go do kojca? Takie pytania od dłuższego czasu nas nurtują, chcielibyśmy podzielić się z Wami swoimi wątpliwościami dotyczącymi tego problemu.

Od pewnego czasu od wielu osób docierają do nas prośby o podpisanie i udostępnianie petycji, której celem jest ustawowy całkowity zakaz trzymania psów na łańcuchu. Brzmi dobrze, brzmi jakby dzięki takiej ustawie wiele psów mogło zyskać swobodę ruchu, a tym samym poprawić sobie komfort życia. Jednak niestety naszym zdaniem taka ustawa zupełnie nie rozwiązuje problemu, a może nawet zamiata pod dywan najważniejszą kwestię- bycie właścicielem psa to przywilej i wielka odpowiedzialność. To obowiązek zapewnienia zwierzęciu godnego życia, czego wymiarem nie jest jedynie brak łańcucha. O co nam chodzi? Poniżej trzy historie. 

Historia pierwsza : Mały rudy pies z Kaszubskiej wsi

Zwykłe kaszubskie gospodarstwo: dom, obora, komórka, kurnik i stodoła. Małe gospodarstwo na którym mieszka starsze małżeństwo Józef i Helena z dwójką dorosłych synów. Nieżonatych. Bezdzietnych. Hodują kury, owce i krowy. Mają traktor, audi 80 i psa na łańcuchu. Właściwie to mają dwa psy, jeden nieco większy, łaciaty biega luzem po całej wsi, nie ma łańcucha, ma budę. To pies synów. Jest też drugi pies, rudy, długi, niski i młody. Przytwierdzony do obory niezbyt długim łańcuchem. Ten pies zajął miejsce poprzedniego psa, który też na tym łańcuchu żył i umarł, i jeszcze poprzedniego i wielu przed nimi, bo ten dom postawił ojciec Józefa i od początku w tym miejscu był pies. 
Latem w gospodarstwie pojawia się trochę obcych- turystów, którzy przyjeżdżają nad jezioro, a po drodze kupują jajka. To pewnie jeden z tych turystów doniósł na pana Józefa, że pies ma za krótki łańcuch. Przyjechali więc "Animalsi" powiedzieli panu Józefowi, że musi wydłużyć łańcuch i że pies musi spacerować, nie może być ciągle na łańcuchu. Dali mu jakiś czas na poprawę. Pan Józef dość się przejął- kupił nowy, długi łańcuch, zdjął tamten krótki, kilkudziesięcioletni. Kupił nawet smycz i wychodzi z psem na spacer. Pan Józef nie wiedział, że źle robi, nie miał świadomości, że pies nie może mieć takiego łańcucha. Poprawił się, poprawił jakość życia psa. Ale dodajmy, że Animalsi nie mieli żadnych innych uwag- pies miał dostęp do wody, spał w ciepłej oborze, był karmiony mięsem i był zaszczepiony. Można powiedzieć, że cała historia skończyła się względnym happy endem. 

Historia druga: Majestatyczny podhalan z Zakopanego

Podczas naszej niedawnej wizyty w Zakopanem nieopodal stoku zauważyliśmy mały kojec, a w nim starego, zaniedbanego podhalana. Kochamy te psy, które kiedyś z taką gracją pracowały podczas wypasu owiec- miały swoje zadanie i miejsce w świecie. Podeszliśmy do kojca. W kojcu stała duża, ocieplana buda, ale na tym właściwie kończyły się wygody. Kojec był niewielki, oprócz budy może z 4 m2. Połowa tej powierzchni pokryta odchodami. Na drugiej połowie spleśniały chleb i jakieś kości. Z kraty wisi wiaderko a w nim resztki obiadowo- śniadaniowe- kiełbasy, chleb, ser.
W tej nieprzyjemnej scenerii siedzi wielki biały owczarek podhalański. Chudy i cały w kołtunach, z brudną sierścią i widoczną dysplazją. Szczeka na przechodzących ludzi. Podchodzimy do kojca, pies przestaje szczekać, zaczyna merdać ogonem. Przeciska wielkie łapy przez kratę, łasi się. Stoimy i głaszczemy go dłuższy czas. Pies nie odchodzi, tak stoi i patrzy na nas i widać, że ten kontakt i głaskanie cieszą go, ale tez zaskakują. Po rozmowie z miejscowymi dzieciakami dowiadujemy się, że ten pies 12 lat spędził na łańcuchu. Obrożę miał tak zaciśniętą, że nie mógł nawet szczekać. Ktoś zgłosił tę sytuację do straży, która przyjechała i kazała Panu właścicielowi zmienić warunki bytowania psa, czego efektem jest właśnie ten kojec. 

Więc pan właściciel jest już czysty. Nawet nie można go zgłosić, bo przecież nie ma łańcucha, jest jedzenie, jest buda. To, że pies jest bardzo zaniedbany, to, że nie ma żadnej przestrzeni do ruchu, to, że widzieliśmy, jak właściciel przyjeżdża, dorzuca górą ogrodzenia żarcie i odjeżdża bez żadnego kontaktu z psem- na to wszystko nie ma ustawy.

U tego psa łąńcuch został zerwany i zamieniony na ciasny, samotny kojec na tyłach stoku narciarskiego. Pies siedzi samotnie i patrzy na narciarzy zimą i turystów latem. Siedzi i czeka nie wiadomo na co, pozbawiony kontaktu zarówno z człowiekiem jak i innym psem. 
Chciało nam się płakać jak stamtąd odjeżdżaliśmy. Trochę z żalu, a trochę z bezsilności, bo nic już nie da się tutaj zrobić. A tak naprawdę człowiek, który przez 12 lat trzyma na łańcuchu psa z obrożą zaciśniętą tak, że ten nie może szczekać, nie powinien mieć psa w ogóle.

Historia trzecia: kennele łańcuchowe

Jest taki system życia psów zaprzegowych nazywany kennelem łańcuchowym. Polega to na tym, że psy nie mieszkają w kojcach, tylko żyją na tzw. Stakeoucie, czyli łańcuchu z dostępem do bud. Wygląda to mniej więcej tak:
Źródło: https://www.facebook.com/WildandFreeMushing/photos/a.10150367673261336.342025.107262291335/10154958890276336/?type=3&theater

Są to psy, które regularnie trenują, łańcuchy skonstruowane są tak, że psy mogą jeśli chcą, ale nie musza mieć kontaktu ze sobą. Kiedy zmęczone po treningu wracają do swoich bud, nie robi im różnicy, czy jest to kojec z budą, czy też stakeout z budą- w każdej opcji pies wypoczywa tak samo. 

Źródło: https://www.facebook.com/WildandFreeMushing/photos/a.10150367673261336.342025.107262291335/10154565335796336/?type=3&theater

Całkowity zakaz stosowania łąńcuchów oznacza, że takie kennele nie mogłyby istnieć. Również nasza ekipa PrzystanekAlaska.pl  kiedy jedziemy na kilkudniowy trening, to najczęściej my śpimy w namiotach, a psy na stakeoucie, czyli na łańcuchu. (wiecej o stakeoucie tu : http://przystanekalaska.blogspot.com/2016/10/psy-na-ancuchu-czyli-co-to-jest-stakeout.html) 

Źródło: https://www.facebook.com/IditarodTrailCommittee/photos/a.113894281996554.19705.112545578798091/1423554934363809/?type=3&theater
Wnioski, czyli dlaczego zerwanie łańcuchów to nie odpowiedź.

Uważamy, że całkowity zakaz stosowania łańcuchów absolutnie nie rozwiązuje problemu złego traktowania psów. Naszym zdaniem lepsze są warunki i jakość życia psa, który jest na łańcuchu i jest z niego regularnie spuszczany lub wyprowadzany na spacer, niż pies zamknięty w kojcu, który z niego nigdy nie wychodzi. Naszym zdaniem walka o prawa zwierząt powinna skupiać się na możliwości odebrania zwierzęcia, które jest bardzo zaniedbane i na zakazie posiadania zwierząt przez taka osobę. Jak pokazuje pierwsza historia, ważna jest tez edukacja, ale ma ona sens, kiedy widzimy, że ktoś próbuje dbać o psa, tylko nie do końca potrafi. 

Zastanówmy się, czy człowiek, który ze spokojem przez ponad dekadę patrzy, jak jego pies dusi się za ciasną obrożą powinien w ogóle posiadać zwierzę? Naszym zdaniem taka osoba po prostu jest nieczuła na ból i cierpienie psa, traktuje go przedmiotowo i mimo, że możemy ją zmusić do rezygnacji z łańcucha, to nie możemy wpłynąć na jej stosunek do zwierzęcia.

Tak samo w przypadku trzeciej historii- co z tego, że psy nocują na łańcuchu, skoro codziennie trenują, mają ruch i przygody, stały kontakt z człowiekiem oraz ze stadem?

Naszym zdaniem całkowity zakaz trzymania psów na łańcuchu nie jest odpowiedzią, dlatego tez nie podpiszemy petycji w tej sprawie. 

Mamy wielką nadzieję, że kiedy kolejny raz będziemy w Zakopanem to w miejscu starego podhalana nie pojawi się mały biały szczeniak, który tak samo samotnie będzie patrzył na wesołych narciarzy, spędzając swoje życie w malutkim, brudnym kojcu. Bez łańcucha. 



niedziela, 15 stycznia 2017

Psie Zaprzęgi w śniegu , czyli fajna zima

Wiele razy pisaliśmy już o tym, że jazda psimi zaprzęgami możliwa jest bez śniegu, na specjalnych wózkach. Wiadomo jednak, że psie zaprzęgi kojarzą się przede wszystkim ze śniegiem. Jak to wygląda i jak działa? Czy można zrobić kulig psim zaprzęgiem? O tym właśnie będzie ten post.


1. Sanie

Maszer, czyli osoba powożąca saniami stoi na końcu sań, na płozach. Trzyma się za kabłąk. Sanie mogą być różnej wielkości, w zależności od potrzeb- niektóre mają większą ładowność i używamy ich kiedy wieziemy pasażerów lub dużą ilość sprzętu, inne są lżejsze i mają małą ładowność.
Sanie wyposażone są w hamulec, który pozwala maszerowi zatrzymać zaprzęg, lub zwolnić podczas zjazdu z góry. Hamulec naciska się nogą.
Sanie są mniej skrętne od wózka zaprzęgowego, który wyposażony jest w kierownicę, więc na zakrętach musimy balansować ciałem. Tak samo jak na wózku, w momencie ostrego podjazdu lub wysokiego śniegu trzeba pomóc psom odpychając się nogą, jak na hulajnodze, albo nawet podbiegając.




2. Psy

Żeby psy mogły dobrze ciągnąć sanie konieczny jest wcześniejszy trening siłowy. Wózek się toczy, a sanie sprawiają opór, dlatego prędkości osiągane na saniach są mniejsze niż na wózku. Z drugiej strony niższe temperatury oraz możliwość podjadania śniegu podczas jazdy sprawiają, że na saniach psy są w stanie pokonać dłuższe trasy niż na wózkach. 
Ze względu na większe tarcie do sań przypina się większą ilość psów niż do wózków. 



3. Jazda

W kuligu konnym do głównych sań przypinane są inne małe sanki i poniekąd bezwładnie poruszają się one za końmi. W psich zaprzęgach podczas wypraw lub przejażdżek (http://przystanekalaska.pl/dla-ciebie) jada pierwsze duże sanie, na których mogą siedzieć pasażerowie, na przykład dzieci, a za pierwszym zaprzęgiem poruszają się kolejne, prowadzone przez klientów. Nie są ona jednak w żaden sposób połączone fizycznie z pierwszymi saniami, po prostu psy podpięte do kolejnych zaprzęgów biegną za resztą stada. Zadaniem uczestnika jest hamowanie w odpowiednich momentach oraz odpowiedni balans ciałem na zakrętach. No i oczywiście czasem odepchnięcie się nogą, lub podbiegnięcie podczas ostrych podjazdów lub głębokiego śniegu.  :) 




No to już mniej więcej wiecie co i jak :) Zapraszamy więc na wyprawy i przejażdżki psim zaprzegiem, bo psie zaprzęgi i w śniegu i bez to fajna sprawa :) www.PrzystanekAlaska.pl 

niedziela, 9 października 2016

Psy na łańcuchu, czyli co to jest stakeout?

 Często kiedy wrzucamy zdjęcia naszych psów pytacie się, czemu są one na łańcuchu. W tym poście chcielibyśmy wyjaśnić, co to za łańcuch, do czego służy i kiedy psy są do niego przypinane.


Co to jest stakeout?

Otóż ten łańcuch to tak zwany stakeout. Jest to jeden długi łańcuch z przypiętymi do niego krótszymi, około 1,5 metrowymi łańcuchami zakończonymi karabinkami z krętlikiem. Do tych właśnie krótkich ogonków przypinane są psy. Odległości pomiędzy psami są takie, że pozwalają im na kontakt z psem przypiętym obok, ale pozwalają również na odejście jeśli pies na taki kontakt nie ma ochoty. Długość łańcuchów jest tez taka, że nie pozwala psom splątać się ze sobą. Jak widzicie na poniższych zdjęciach, bardzo często psy bawią się ze sobą podczas pobytu na stakeoucie. Oczywiście obok siebie zawsze przypinamy psy, które się lubią, bo chcemy, żeby miały komfort.

Tatanka i Leoś


Leoś, Szakal i Nebraska



Falco i Lakost

Leoś i Gawron
My używamy stakeoutu łańcuchowego, ale są również stakeouty z linki stalowej. Dla nas są one niestety za mało trwałe i za słabe, dlatego korzystamy z łańcuchowego.

Kiedy psy są na stakeoucie? 

Psy na stakeoucie są podczas wyjazdów, kiedy przygotowujemy się do treningu, albo kiedy jedna ekipa jeździ, a druga czeka na swoją kolej. Czasem również na stakeoucie nocują, kiedy mamy treningi wyjazdowe. Stakeout to po prostu sposób uwiązania psów, ale jest to również dla nich okazja do socjalizacji, odpoczynku i zabawy. Stakeoutu używamy również podczas eventów i pokazów, ponieważ taki sposób upalowania psów pozwala uczestnikom imprezy podchodzić do naszego stada, bez zmuszania psa do kontaktu, jeśli go sobie nie życzy. 

Pozwala nam to tez ułożyć psy w taki sposób, aby uczestnicy wiedzieli, że z przodu sa psy spokojniejsze, do których można podchodzić z małymi dziećmi, a z tyłu są bardziej energetyczne, przy których trzeba bardziej uważać :) 
Jaskier i Tatanka

Luna i Squaw
Czy psy cały czas są na stakeoucie? 

U nas nie- nasze psy mieszkają w kojcach, stakeoutu używamy tylko na wyjazdach. Ale są takie kennele zaprzęgowe, gdzie psy żyją na stakeoucie. Uważamy, że tak naprawdę nie ma w tym nic złego, bo przecież nie chodzi o to, aby pies nigdy nie był przypięty do łańcucha, chodzi o to, żeby miał odpowiednią ilość ruchu oraz uwagi i rozrywek. 

Podsumowanie

Tak więc stakeout to forma przypięcia psów. To trochę jak przywiązanie psa na smyczy do drzewa podczas przerwy w spacerze. Nasze psy wiedzą, że stakeout to czas na odpoczynek i zabawę, znają tę formę upalowania i dobrze się na stakeoucie bawią. Stakeout musimy stosować ze względu na bezpieczeństwo psów, bo przecież nie możemy puścić ich luzem, albo poprosić, żeby w nocy stado się nie rozbiegło. Podczas noclegów w terenie taka forma noclegu jest dla nich bardziej komfortowa niż np nocleg w przyczepie- futra psów północnych są grube więc psy nie marzną, a mają swobodę ruchu, kontaktu i załatwiania potrzeb fizjologicznych. 
Na koniec jeszcze kilka zdjęć z zabaw na stakeoucie :) 
Tatanka i Leoś

Nebraska, Sioux i Klisza

Diego i Dakota

Lakost i Tiguaq

Lakost i Szakal

piątek, 18 marca 2016

Jak rozmawiać z psem?

Często pytacie nas, jak radzić sobie z psem. Na wstępie chcielibyśmy podkreślić, że nie jesteśmy behawiorystami, nie umiemy doradzać w kwestii problemów z psem w codziennym domowym życiu. Ale 20 lat pracy z psimi zaprzęgami i dość trudnymi psami rasy Siberian Husky nauczyły nas kilku ważnych kwestii i to właśnie nimi chcielibyśmy się podzielić z Wami w tym poście.

Jak zaczynaliśmy naszą przygodę z psimi zaprzęgami to wydawało się nam, że rozwiążemy wszelkie problemy za pomocą metody "psa Pawłowa", a cała komunikacja z psem przebiegać będzie na zasadzie kija i marchewki. Tak pracowaliśmy przez pierwsze 3-4 lata, ale ta metoda niestety okazała się wysoce nieskuteczna. Dlaczego?


poniedziałek, 8 lutego 2016

Husky a malamut- jakie są różnice?

Najbardziej chyba znanymi rasami zaprzęgowymi jest Siberian Husky oraz Alaskan Malamute. Jednak wiele osób nie odróżnia tych dwóch ras, więc postanowiliśmy zebrać kilka najbardziej istotnych różnic pomiędzy Hasiorami a Malamutami.

www.przystanekalaska.pl
fot. Roman Hudzik 

poniedziałek, 2 listopada 2015

Po co komu Siberian Husky?

To, że Siberian Husky może być użytkowany w dość nietypowej formie rekreacji jaką są psie zaprzęgi to wie każde dziecko. Ale po co komu husky w domu? Jakie są plusy i minusy posiadania psa tej rasy? W tym poście chcielibyśmy pokazać Wam, które z Waszych potencjalnych oczekiwań może spełnić Hasior, a na spełnienie których nie ma co liczyć.

Weźcie proszę pod uwagę, że od każdej reguły są wyjątki. My skupiamy się na typowym przedstawicielu tej rasy.Możliwe, że Wasz pies, pies Waszego wujka, babci, szwagra lub jego kuzyna zachowuje się inaczej- ale jest to raczej wyjątek potwierdzający regułę :) 

www.przystanekalaska.pl
Tabliczka znaleziona na płocie posesji w Sopocie


1. Czy husky popilnuje mi posesji?

czwartek, 14 maja 2015

Psie Humorki cz.1

Pomyśleliśmy, że zbierzemy w jednym wpisie nasze ulubione memy z husky. Trochę się już ich uzbierało, może nie wszystkie pamiętacie? Życzymy dobrej zabawy, bo husky to naprawdę śmieszne psy :)