piątek, 18 marca 2016

Jak rozmawiać z psem?

Często pytacie nas, jak radzić sobie z psem. Na wstępie chcielibyśmy podkreślić, że nie jesteśmy behawiorystami, nie umiemy doradzać w kwestii problemów z psem w codziennym domowym życiu. Ale 20 lat pracy z psimi zaprzęgami i dość trudnymi psami rasy Siberian Husky nauczyły nas kilku ważnych kwestii i to właśnie nimi chcielibyśmy się podzielić z Wami w tym poście.

Jak zaczynaliśmy naszą przygodę z psimi zaprzęgami to wydawało się nam, że rozwiążemy wszelkie problemy za pomocą metody "psa Pawłowa", a cała komunikacja z psem przebiegać będzie na zasadzie kija i marchewki. Tak pracowaliśmy przez pierwsze 3-4 lata, ale ta metoda niestety okazała się wysoce nieskuteczna. Dlaczego?


Okazało się, że metoda "klaps za złe zachowanie, chrupek za dobre" nie ma absolutnie żadnej skuteczności w pracy z 1. psim zaprzęgiem, 2. Siberian Husky. Ale od początku.
Jak pewnie część z Was wie, psim zaprzęgiem kieruje się za pomocą głosu. Nie mamy żadnego bata, żadnej fizycznej kontroli nad psami. Oczywiście, możemy sobie naciskać hamulce w wózku czy w saniach, ale przy 6 i więcej psach to naprawdę nie powoduje zatrzymania się zaprzęgu. Jak więc kieruje się psim zaprzęgiem? Na czele biegnie lider, czyli pies, który rozumie komendy maszera i wykonuje je. Są to komendy kierunkowe ( na prawo, na lewo, zawróć) oraz zachowawcze. Więcej o liderze możecie przeczytać tutaj - klik.

Można więc stwierdzić, że pies na czele wykonuje komendy maszera i dlatego właśnie wszystko działa i zaprzęg jedzie w dobrym kierunku. Jak więc mielibyśmy zastosować tutaj metodę nagród i kar? Jeśli pies skręci w złą stronę podbiec do przodu zaprzęgu i go skarcić, a jak w dobrą to pobiec do lidera z chrupkiem? Zresztą jaką moc ma chrupek, jeśli przez drogę przebiega stado saren? Jak zrobić, żeby nasz lider i reszta stada biegłą dalej, a nie rzuciła się w pogoń za sarnami?

Mniej więcej w 2000 roku natrafiliśmy na świetną książkę "Zapomniany język psów" autorstwa Jan Fennell. Ta książka otworzyła nam oczy. Podstawą relacji z psem jest ustalenie właściwej hierarchii w naszym małym stadzie. Musimy zostać w nim osobnikiem alfa. Jak to zrobić? Na czym to polega? Czy na tym, aby pies zawsze przechodził w drzwiach za nami? Na tym, żeby dawał łapę, turlał się czy warował na naszą komendę? Czy może na tym, żeby spał lub nie spał w naszym łóżku? Nie, nie polega to na żadnej z tych rzeczy.



Nie da się zmusić psa do uznania nas za osobnika alfa. Pies musi nas wybrać na szefa stada. A jedynym sposobem w jaki można to osiągnąć jest znalezienie wspólnego języka z naszym pupilem. Ale najpierw trzeba zdać sobie sprawę z tego, że tak naprawdę pies i my mówimy zupełnie różnymi językami, inaczej rozumiemy pewne zachowania i komunikaty. Żeby to w pełni zrozumieć polecamy Wam lekturę w/w książki, ale tymczasem postaramy się wytłumaczyć na kilku przykładach jak te różnice komunikacyjne wyglądają.

1. Wchodzisz do domu z pracy, pies na twój widok skacze, biega, może popiskuje. Co to oznacza?

Większość z Was pewnie powie, że pies "cieszy się" z Waszego powrotu. Jednak z perspektywy psa wygląda to nieco inaczej. Pies tym zachowaniem mówi "No dobra, jak już jesteś to głaszcz, zajmuj się, baw się! Teraz, tutaj i już". Czyli w tym momencie jeśli z powodu zachowania psa stawiamy zakupy na ziemi i zaczynamy go głaskać to właśnie wykonaliśmy polecenie naszego czworonoga. Jasne, że jest miło, ale hierarchia ustalona jest jednoznacznie. Jeśli z kolei nie zareagujemy na naciski psa, wykonamy spokojnie nasze czynności a kiedy już się ogarniemy, to zawołamy psa i go wygłaszczemy- wówczas sytuacja wygląda nieco inaczej- to  pies przyszedł na nasze polecenie, a swoją porcję miłości i tak otrzymał :)

2. Siedzisz na fotelu, pies przychodzi i kładzie Ci na kolanie piłkę.

Ludzka interpretacja jest taka, że piesek chce się pobawić i prosi nas o chwilę zabawy. Rzucamy mu więc piłkę tak długo aż mu się nie znudzi. Z perspektyw psa to jednak nie była prośba, tylko rozkaz. On wymusił na nas zabawę, mało tego- to on zadecydował kiedy zabawa się kończy. Czy to oznacza, że nie powinniśmy bawić się z psem? Absolutnie nie! Jeśli pies przychodzi z piłką, po prostu go zignoruj. Zawołaj go, kiedy już zrezygnuje z nacisków i porzucaj mu piłkę. Postaraj się też wyczuć moment, kiedy należy skończyć zabawę, żeby była to Twoja decyzja, a nie psa.

3. Robisz jedzenie. Pies przychodzi do kuchni i szczeka/piszczy/skacze.

Można pomyśleć, że pies jest głodny, tak ładnie prosi o jedzonko bo takie pyszności szykujemy. Jednak pies po raz kolejny mówi "Dawaj mięso. Raz, raz, raz!". Jeśli w tym momencie damy mu smakołyk to ustawimy się w pozycji podporządkowanej- wykonaliśmy przecież rozkaz naszego psa :) Poczekajmy aż pies przestanie naciskać, a następnie zawołajmy go i dajmy mu przysmak. Efekt ten sam, ale dla psa jest to duża różnica.

Mamy nadzieję, że powyższe przykłady wyjaśniły Wam mniej więcej o jakie różnice w komunikacji chodzi. Co to daje? Daje dość dużo. W psich zaprzęgach powoduje to sytuacje, że lider, który uznaje nas za szefów tego stada po prostu przyjmuje, że lepiej wiemy, gdzie należy jechać. Nie podejmuje więc decyzji co do kierunku jazdy, tylko zdaje się na nasze polecenia.  Ale pewnie bardziej interesuje Was, co to może dać Wam.

Kiedy na przykład spuszczacie psa ze smyczy i nagle pies zaczyna biec gdzieś hen w stronę zachodzącego słońca. Jeśli to Wy będziecie szefem stada, taka sytuacja nigdy nie nastąpi- Wasz pies jako jednostka podporządkowana będzie wiedzieć, że to Wy decydujecie gdzie iść i że jego zadaniem jest trzymać się Was tak, aby się nie zgubić. Jeśli z kolei to pies zarządza Waszym stadem- to on decyduje gdzie iść- a osobniki beta mają biec za swoim szefem, czyli w tej sytuacji to Wy gonicie psa :)

Generalnie przy prawidłowo ustawionej relacji z psem zyskuje właściciel, który dużo lepiej rozumie zachowania swojego pupila i łatwiej jest mu kierować psem. Jednak zyskuje tez pies- spokój który zyskuje nie będąc szefem stada jest bezcenny, bo rola samca alfa to ogromna odpowiedzialność, z którą bardzo ciężko jest psu żyć :)

Tak jak pisaliśmy na początku- nie jesteśmy behawiorystami. Chcieliśmy Wam tylko przekazać kawałek naszej wiedzy i doświadczenia i zachęcić Was serdecznie- słuchajcie Waszych psów i postarajcie się zrozumieć ich język. Jak osiągniecie porozumienie całe Wasze stado będzie szczęśliwsze :)

fot. Ola Zinkiewicz fotografia

2 komentarze:

  1. Hmm jakie to by było cudowne gdyby ustalenie hierarchii w stadzie z basenji było dożywotnie. U nas to niekończąca się walka o wpływy raz ja jestem alfa, raz mój mąż, raz suka, raz pies.
    Pozdrawiam cieplutko,
    Karola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no u nas tak samo- chyba tak samo jest ze wszystkimi psami. Hierarchia to nie jest jednorazowa sprawa, te zasady na stałe funkcjonują w stadzie :) Pozdrawiamy również! PrzystanekAlaska.pl

      Usuń